Szczawnica – Biała Woda to bardzo łatwa trasa rowerowa, która prowadzi do Jaworek a następnie rezerwatu Biała Woda. Wzdłuż trasy znajdują się tablice informacyjne oraz ławki, na których można usiąść i odpocząć. Szlak prowadzi do skalnego wąwozu, przez który płynie potok Biała Woda. Niezwykle urokliwe miejsce w samym sercu
Granica: Granica Polska - SłowacjaMiejscowość na granicy: SzczawnicaRodzaj ruchu: turystycznyDzienne / całodobowe: dziennetel. + 48 (0-18) 448 43 00/6689300, fax + 48 (0-18) 448 43 05, Szlachtowa 16, 34-460 Szlachtowaszczawnica@ małopolskie Wózki inwalidzkie, piesi, rowerzyści, narciarze. Od godz. i od godz. Udostępnij « powrót
Z zejściem na Słowację przez Rysy turyści muszą się jednak wstrzymać do połowy czerwca – i to nie z powodów covidowych. Do 15 czerwca słowacki TANAP (odpowiednik Tatrzańskiego Parku
Spływ Dunajcem zachwyca, bo co tu dużo mówić, jest to główna atrakcja w Szczawnicy i będąc w Pieninach, nie można jej pominąć. Dlatego w szczycie sezonu tratwy do spływu Dunajcem płyną niemal jedna za drugą. Zapraszam na rejs! Miałem to szczęście, że na Spływ Dunajcem w Szczawnicy przyjechałem jesienią. O tej porze roku góry „płoną”. Drzewa mienią się wszystkimi kolorami, feeria barw nie pozwala oderwać wzroku od kolorowych liści. Ale zacznijmy od początku, bo przecież spływ po rzece przełomem Dunajca zaczyna się w Sromowcach Wyżnych. Poniżej moje wrażenia i garść porad, jak zorganizować rejs. Spis treści1 Spływ Dunajcem. Cena, czas spływu, Przystań Kąty w Sromowcach Wyżnych2 Spływ Dunajcem. Wrażenia z Spływ Dunajcem – I to już koniec spływu3 Rowerem przełomem Dunajca Spływ Dunajcem na tratwach Spływ Dunajcem. Cena, czas spływu, informacje W Szczawnicy miałem wrażenie, że bilety na spływ Dunajcem są sprzedawane niemal na co drugim rogu. Wielkie billboardy krzyczą i zapraszają do kupna. Oferta rzecz jasna jest uzupełniona o kolejną wodną przygodę czyli spływ pontonem lub kajakiem. Chociaż w mojej ocenie ponton to raczej nieporozumienie i lepiej wybrać tratwę. Ale co kto lubi 🙂 Wystarczy wykupić usługę dzień wcześniej, a następnego dnia o umówionej porze busik podjedzie pod nasz hotel lub zgarnie nas z określonego przystanku. Ale i tak finalnie zostaniemy dowiezieni do tego samego punktu, skąd zaczyna się spływ Dunajcem. Oto przystań w Sromowcach Wyżnych. Co ciekawe, to poza przystanią w zasadzie nie ma tu czego szukać. Na miejscu znajduje się spory parking, mała izba pamięci poświęcona historii spływów, restauracja i kasy biletowe. Bilet można kupić online, wtedy w szczycie sezonu unikniemy długich kolejek. Do kasy podchodzimy wtedy tylko po to, by przydzielono nas do konkretnej tratwy. Tratwa na Dunajcu. Pełna obsada to 11 turystów i dwóch flisaków. Cena biletu różni się w zależności od pory roku o kilka zł. W wysokim sezonie bilety spływu do Szczawnicy kosztują: 66 zł bilet normalny 46 zł bilet ulgowy Kasy są czynne w godzinach: kwiecień: maj – sierpień: wrzesień: październik: Przystań Kąty w Sromowcach Wyżnych Zatem jeśli przyjedziecie na przystań do Sromowiec Wyżnych przystań Kąty, będziecie mogli na miejscu zostawić samochód. W kasie można kupić bilet powrotny na autobus, który zabierze Was, kiedy zakończycie spływ (koszt to 14zł). Jest też możliwość, by do samochodu wrócić rowerem. Jeśli tylko macie taką fantazję 🙂 Spływ trwa 2 godziny i 15 minut, ale zależy to też od tego, jaki jest poziom wody w Dunajcu i jak wartki jest nurt. Mój spływ trwał 2h i 5 minut. I dobrze, bo zimno było niesamowicie. Lekki wiatr w twarz, a temperatura powietrza tego październikowego dnia wynosiła około 6 stopni powyżej zera. Czapka, rękawiczki i ciepła kurtka to zestaw obowiązkowy w takim wypadku. Przystań Kąty w Sromowcach Wyżnych. Tu turyści wsiadają na tratwy i zaczynają spływ po Dunajcu Jeśli spływ zaczynacie po sezonie, to może się zdarzyć, że chwilę będziecie oczekiwali na zebranie się 11 osób, które zapełnią tratwę. Kupując bilet jesteście przydzielani do konkretnej tratwy. Numery tratew są wyczytywane przez głośniki. Nie przeoczycie swojej, nie ma się co niepokoić. Warto jeszcze wspomnieć, że w sezonie spływ odbywa się też na krótszym odcinku czyli ze Sromowiec Niżnych. To ukłon w stronę tych, którzy np. schodzą z Trzech Koron i chcą zarówno zobaczyć Przełom Dunajca, jak też chcą dostać się do Szczawnicy tą malowniczą, wodną drogą. Od razu mówię, że ja biletu na spływ nie kupowałem przez pośredników, tylko przyjechałem tu bezpośrednim autobusem ze Szczawnicy. Jesienią mgła długo zalega nad wodą, zatem wolałem sam decydować, o której i w jakich warunkach zacznę spływ. W momencie kiedy kupicie bilet u pośrednika, w zasadzie niemal od razu wsiądziecie na tratwę. Niezależnie od warunków pogodowych. Ja odczekałem około godzinę, zanim mgła się podniosła i nie żałuję. Ci którzy wypłynęli chwilę po 9 rano niemal nic nie zobaczyli, bo opar ustąpił około 11. Wtedy kiedy ja dopiero wsiadałem na tratwę w Sromowcach. Planując spływ, weźcie to pod uwagę. Spływ Dunajcem. Wrażenia z rejsu Jeśli spływ Dunajcem odbywałbym latem lub wiosną, napisałbym, że jest ok, ale szału nie ma. Po raftingu w Nepalu moja poprzeczka jest baaardzo wysoko ustawiona, przepraszam. Ale płynąc jesienią, powiem, że było magicznie. Wszystko z powodu przyrody, która co roku urządza spektakl pod nazwą: festiwal kolorów. Na większości trasy, którą płyniemy otaczają nas porośnięte lasem stoki gór. Stoki porośnięte drzewami liściastymi, które o tej porze roku gubią liście, ale zanim liście spadną, najpierw przybierają bajkowe kolory. Pieniny jesienią płoną kolorami liści Kiedy wsiądziecie na tratwę, flisacy, z którymi popłyniecie nie tylko będą za pomocą długich tyczek sterowali łodzią, by nie wpadła ona na mielizny i przybrzeżne skały, ale także zabawią Was opowieściami. Oczywiście dowiecie się wiele o tym, co właśnie mijacie, jaka jest głębokość Dunajca w danym miejscu, ale także legendy i ciekawostki. Jakie? A to już zależy od fantazji i rozmowności flisaka. Także tego, jak Wy będziecie rozmowni. Spływ Dunajcem – trasa Tym samym dowiecie się o Zbójnickim Skoku, o Świniej Skale, Michach, ale też na pewno nie przeoczycie Trzech Koron i Sokolicy. Tak samo jak tego, gdzie niegdyś było główne koryto Dunajca oraz jaki był poziom wody przy powodziach zanim powstała zapora wodna w Niedzicy. A czym jest ów Zbójnicki Skok nazywany też czasami Janosikowym Skokiem? Według legendy to miejsce, w którym legendarny zbójnik Janosik uciekając przed pościgiem przeskoczył Dunajec. A nie lada był to skok, bo rzeka ma w tym miejscu 12 metrów szerokości i wartki nurt. Zbójnik odbił się tak mocno, że w skale do dziś widać odcisk jego kierpców! Nie kłamię! 😉 Zbójnicki Skok. Najwęższe miejsce Dunajca podczas spływu przełomem Jeśli już przy nazwach jesteśmy to Świnia Skała jest miejscem szczególnym. Otóż niemal na całej długości spływu można iść brzegiem Dunajca. Było to ważne w początkowych latach spływów, kiedy flisacy ciągnęli tratwy w górę rzeki idąc brzegiem. Niestety Świnia Skała uniemożliwiała swobodne przejście. Stąd odpowiednia dla niej nazwa. Mnisi? A to już proste wytłumaczenie, skały jakie widzimy przed sobą płynąc Przełomem Dunajca przypominają kaptury mnichów. Podobno to zaklęci w skałę mnisi z pobliskiego klasztoru w miejscowości Czerwony Klasztor… Podobno źle się prowadzili. Tak głosi legenda. Skały na pierwszym planie to według legendy mnisi zaklęci w głazy To co w przełomie Dunajca urzeka, to zmienność. Raz rzeka płynie leniwie, by za kilka chwil przyspieszyć. Nie jest to może spektakularna prędkość, ale wystarcza, by chwilami odczuć frajdę. Rzeka nie płynie bardzo szybko, bo nie ma kiedy nabrać prędkości. Na odcinku 15km, jakie pokonujemy płynąc z przystani w Kątach do Szczawnicy, poziom wody różni się o raptem 36 metrów. Tylko na kilku odcinkach Dunajca wyraźnie na własne oczy zauważymy tą różnicę. Na pewno też zauważyły ją dwie dziewczyny, które płynęły spływem kajakowym obok naszej tratwy. Nurt porwał je i przewrócił kajak. Kąpiel w zimnej wodzie na pewno nie należała do przyjemnych. Ale za to na pewno dała im wiele adrenaliny. Sokolica górująca nad przełomem Dunajca. To na jej szczycie znajduje się słynna sosna, symbol Pienin. I to już koniec spływu Nasz flisak powoli snuje swoją opowieść i nie daje przeoczyć co ważniejszych i charakterystycznych miejsc. Takim jest na pewno Sokolica, na której szczycie rośnie słynna sosna. Sosna reliktowa, która jest symbolem Pienin. Rzecz jasna na Sokolicę wiedzie szlak. Jest na tyle łatwy, że pokonuje go codziennie aż za wiele osób. Ale to opowieść na inną historię. My powoli dopływamy do przystani w Szczawnicy. Co prawda można kupić bilet na dłuższą trasę do Krościenka, ale niewiele osób się na nią decyduje. Cóż, widoki na tym dodatkowym odcinku nie są już aż tak ekscytujące. Widok na Dunajec ze Szczawnicy. Po lewo Cypel, a w oddali tratwy zbliżają się do przystani Przyznaję, że cieszę się, że to już koniec rejsu. Dwie godziny bez ruchu, płynąc aż nazbyt często w cieniu przy temperaturze powietrza 5 stopni, potrafi nieźle wychłodzić, nawet wydawałoby się ciepło ubraną osobę. Ale uśmiech nie opuszcza mojej twarzy, bo widoki były naprawdę piękne. Teraz czas rozgrzać się jakąś herbatą „z prądem” lub po prostu grzańcem. Rowerem przełomem Dunajca Jeśli nie macie ochoty na spływ to może spodoba się Wam trasa pokonywana rowerem wzdłuż rzeki. W Szczawnicy i okolicznych miejscowościach w wielu miejscach możecie wypożyczyć rower i podziwiać widoki pedałując. Cena wypożyczenia to około 8zł za godzinę i 40zł za cały dzień. Jesień w Pieninach Wzdłuż przełomu Dunajca wiedzie stara Droga Pienińska o długości 12km, wybudowana jeszcze przed pierwszą wojną światową, kiedy Polski jeszcze nie było, a teren ten należał do Austro-Węgier. Budowę zapoczątkował ten, któremu Szczawnica zawdzięcza rozwój i wypromowanie jako uzdrowiska – Józef Szalaj. Prace zaczęły się w roku 1870 i trwały do 1875, kiedy to inicjator budowy zmarł. Na szczęście jego dzieło przejęła krakowska Akademia Umiejętności. Budowa do prostych nie należała, bo w wielu miejscach trzeba było kuć skałę lub tworzyć podesty, by poprowadzić po nich szlak. Przystań, w której Słowacy kończą spływ Dunajcem Dziś zgodnie z tym, co mówił nam flisak podczas spływu, 90% turystów spacerujących lub jadących rowerem po Drodze Pienińskiej, to Polacy. Warto o tym wspomnieć, bo droga wiedzie w przeważającej części po stronie słowackiej. Zresztą, znajduje się na niej przejście graniczne. Teraz z powodu koronawirusa znów trzeba się na nim zjawić, ale wcześniej nie było żadnego problemu z przejściem. Miejmy nadzieję, że wkrótce znów tak będzie. Jadąc tą malowniczą drogą, mijać będziemy płynące tuż obok nas tratwy wypełnione turystami. Polskimi i słowackimi, chociaż płynąc, Słowacy pokonują krótszą trasę.
Najpiękniejszy szlak rowerowy w Polsce. Velo Dunajec - szlak rowerowy w Małopolsce, który już dwa lata temu nazwałem najpiękniejszym w Polsce - nie przestaje zachwycać. Na jazdę różnymi wariantami pierwszej części trasy pozwalają połączenia ze Szlakiem wokół Tatr i nowo wybudowana droga rowerowa nad Jeziorem Czorsztyńskim.

Zasady wjazdu do Słowacji Nie podlegają kwarantannie tylko te osoby, które dokonały obowiązkowej rejestracji na dedykowanej stronie internetowej: (formularz w angielskiej wersji językowej: - należy w nim podać adres pobytu na Słowacji np. adres hotelu, schroniska lub muzeum, by otrzymać potwierdzenie rejestracji sms-em i na e-mail),oraz które spełniają jeden z poniższych warunków: UWAGA! ZAPISUJĄC SIĘ NA WYCIECZKĘ Z NASZYM BIUREM REJESTRACJĘ a) posiadają zaświadczenie o negatywnym wyniku testu RT-PCR na COVID-19 nie starszym niż 72 h, b) wjeżdżają z Austrii, Czech, Polski lub Węgier i posiadają zaświadczenie o negatywnym wyniku testu antygenowego na COVID-19 nie starszego niż 24 h, wykonanym w jednym z tych krajów lub na Słowacji, c) posiadają dokument potwierdzający fakt, że w ciągu ostatnich 180 dni przebyli zachorowanie na COVID-19, d) nie ukończyli 18 lat,

Kolej linową na Palenicę otwarto w 1991 r. Wtedy były tu krzesełka dwuosobowe. W roku 2006 została zmodernizowana i teraz krzesełka są czteroosobowe. Długość trasy ma 783 m a różnica wzniesień wynosi 263 m. Tagi: Droga Pienińska, Dunajec, Grajcarek, Karpaty, Małe Pieniny, Palenica, Pieniny, Szczawnica. fot: Waldemar Rusek.
Jak wspominałam we wcześniejszym wpisie, Słowacja to nie tylko Tatry i Słowacki Raj, to również niezwykle ciekawe miasteczka, na które warto poświęcić jeden lub kilka dni, by je poznać. 🙂 W nie tak dużej odległości od Krakowa, bo około 200 i 250 kilometrów, położone są dwie miejscowości, należące niegdyś do trzech najbogatszych miast Słowacji. Bańska Szczawnica i Bańska Bystrzyca, bo o nich mowa, kryją w sobie bardzo interesującą historię oraz zabytki, które zasługują na poświęcenie im dłuższej i pewnie nic niemówiąca wielu osobom, miejscowość Bańska Szczawnica, jest uznawana za jedno z najpiękniejszych miasteczek Słowacji. Potwierdzeniem tego jest fakt, iż w 1993 roku została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO! Niezwykłość tego miejsca podkreśla również bajkowy krajobraz stworzony przez Góry SzczawnicaHistoria tej miejscowości sięga co najmniej XII wieku. To właśnie z tego okresu, pochodzą pierwsze zapiski o wydobyciu w Bańskiej Szczawnicy srebra i złota, co pozwala na uznanie miejscowości za najstarsze górnicze miasto Słowacji. Cześć! 🙂 Oprócz robienia zdjęć krajobrazowych i prowadzenia bloga, zajmujemy się również fotografią profesjonalnie. Wejdź na nasze portfolio i zamów u nas sesję zdjęciową!Warte wspomnienia są dwie kolejne daty. W 1627 roku po raz pierwszy na świecie użyto tutaj prochu strzelniczego w górnictwie. Wydarzenie to zrewolucjonizowało przemysł górniczy i dało podstawę do dalszego rozkwitu miasta. Kolejny ważnym wydarzeniem, było przekształcenie istniejącej Szkoły Górniczej w Akademię Górniczą, na mocy dekretu Marii Teresy w 1762 roku. Była to pierwsza na świecie wyższa uczelnia o takiej XIX wieku to jednak powolny upadek górnictwa, którego przyczyną było wyczerpywanie się surowców, a ostania kopalnia została zamknięta w 2001 roku. Po okresie rozkwitu miasta pozostały zabytki, które współcześnie przypominają jego historię i stanowią wspaniałą ZamekNajwiększą atrakcję Bańskiej Szczawnicy zdecydowanie stanowi Stary Zamek, położony na górze Zamek, który niegdyś był samego Zamku jest dosyć długa (ale skrócę ją dla Was do jednego zdania), lecz interesująca. Otóż w XIII wieku stał w tym miejscu kościół farny Najświętszej Maryi Panny, wokół którego, na przełomie XIV i XV wieku, najpierw postawiono mury i dobudowano wieżę Himmerleich, a następnie ze względu na rosnące zagrożenie ze strony Turków, został przebudowany na zamek (co nastąpiło w drugiej połowie XVI wieku). Obecnie w tym miejscu znajduje się muzeum, które polecamy zobaczyć. 🙂Himmerleich, po prawej kaplica św. MichałaHimmerleich był niegdyś miejscem zamieszkania kościelnego. W XVI wieku, zamieniony został jednak na więzienie oraz katownię. Według przewodnika, który dostaliśmy, nazwa Himmerleich oznaczająca królestwo niebiańskie, miała dosłowne i zarazem smutne znaczenie: żaden więzień nie wyszedł z tego miejsca wieży rozciągają się przepiękne widoki na całe bezpośrednim sąsiedztwie wieży, znajduje się Kaplica św. Michała. Warto zwrócić uwagę na jej ciekawe wnętrze, w którym podziwiać można oryginalne freski z XIV i XV wieku oraz gotyckie i romańskie okna. Dla potrzeb obronnych, kaplica została przebudowana w XVI wieku na Kaplicy św. Michała z oryginalnymi freskami i romańskimi oraz gotyckimi oknamiOkno w stylu gotyckimPo przeciwnej stronie zamku wykopano studnię, której głębokość sięga prawie 10 metrów. Osobliwe w niej jest wydrążone na 8 metrach głębokości przejście, mogące służyć ucieczce z oblężonego najbardziej zainteresował omszały daszek studni. 🙂Studnia zamkowaStudnia zamkowaNowy ZamekNa przeciwnym wzgórzu od Starego Zamku położony jest Nowy Zamek. Wybudowany w XVI wieku w obawie przed Tureckimi najazdami, służył głównie jako wieża obserwacyjna. W jego wyglądzie interesujące są cztery zaokrąglone baszty, umieszczone w rogach pełni rolę muzeum, w którym wystawiane są ekspozycje związane z historią ZamekKościół Świętej KatarzynyNajbardziej okazałą budowlą w centrum Bańskiej Szczawnicy, jest późnogotycki Kościół św. Katarzyny z XV wieku. Obok kościoła znajduje się Ratusz Miejski oraz barokowo-klasycystyczny kościół ewangelicki (w którym niestety nie można było robić zdjęć).W centrum Kościół św. Katarzyny, po lewej Ratusz Miejski, po prawej Plac Św. TrójcyPlac Świętej TrójcyPlac św. Trójcy stanowi centralny punkt miasta. Warto tutaj dodać, że Bańska Szczawnica nie posiada klasycznego rynku. Całe miasteczko zbudowane jest na wzniesieniu i trudno o kawałek prostego placu. 😉Na placu stoi najwyższy pomnik na Słowacji – pomnik św. Trójcy, który robi ogromne wrażenie. Został wybudowany po zakończeniu epidemii dżumy w latach 1710 – 1711, w podziękowaniu Bogu za to, że tak krótko Św. TrójcyUdając się w górę Placem św. Trójcy, pewien mieszkaniec zobaczył nas, pokazał placem „tajemne” przejście do góry i powiedział, że tam zrobimy dobre zdjęcia. Stało się to w momencie, gdy mieliśmy właśnie zawrócić, bo myśleliśmy, że dalej już nic ciekawego nie ma. Posłuchaliśmy go i się nie zawiedliśmy. Wyszliśmy na wzgórze, skąd zobaczyliśmy piękno miasteczka w pełnej krasie. 😉KalwariaTo zespół 23 barokowych obiektów, powstałych w połowie XVIII wieku, które chyba widać z każdego miejsca w Bańskiej Szczawnicy. Całość, położona na wzgórzu Scharfenberg, prezentuje się niesamowicie. Mi osobiście widok sanktuarium na wzgórzu, skojarzył się z zamkiem z bajek Disney’a. 😉 Niestety zabrakło nam czasu na zwiedzenie tego miejsca, ale obiecaliśmy sobie, że następnym razem na pewno tam widziana spod Starego ZamkuBańska BystrzycaBańska Bystrzyca leży na obu brzegach rzeki Hron, otoczona Górami Kremnickimi, Niżnymi Tatrami i Wielką Fatrą. Ciekawsza część historii miasteczka zaczyna się w XIII wieku, gdy węgierski król Bela IV nadał jej prawa miejskie i liczne przywileje, z których najważniejszym była możliwość wydobycia metali szlachetnych. Początkowo w Bańskiej Bystrzycy wydobywano srebro i złoto, ale stopniowo zmieniono profil wydobywczy i rozpoczęto wydobycie miedzi. To właśnie z wydobycia tego metalu miasto zasłynęło zapisała się również w historii podczas II wojny światowej, gdy w 1944 roku miało tutaj miejsce Słowackie Powstanie Narodowe. Był to jeden z najważniejszych i największych ruchów antyfaszystowskiego oporu. Nie dziwi więc fakt, że w Bańskiej Bystrzycy centralny punkt stanowi Plac Słowackiego Powstania Narodowego (Namestie SNP). To w okolicy tego dużego, prostokątnego i pochyłego placu (rynku), znajdują się prawie wszystkie największe atrakcje i zabytki Słowackiego Powstania NarodowegoGórna część Namestie SNPSam szczyt Placu Słowackiego Powstania Narodowego wieńczy Wieża Zegarowa pochodząca z XVI wieku. Wieża nazywana była wagową, gdyż mieściła się zaraz obok budynku wagi miejskiej. Od początku XX wieku wieża powoli odchyla się od pionu (w tym momencie jest to około 68 cm) dzięki czemu uzyskała miano krzywej. Budynek jest otwarty dla zwiedzających, a z górnego balkonu można podziwiać widoki na wieża zegarowa i Katedra św. Franciszka Ksawerego (po prawej)W bezpośrednim sąsiedztwie Wieży Zegarowej znajduje się Katedra pod wezwaniem św. Ksawerego. Pochodzi on z XVIII wieku, kiedy to została wybudowana przez zakon jezuitów. Od ponad 200 lat, ze względu na ustanowienie w Bańskiej Bystrzycy biskupstwa, jest bazyliką MiejskiSchodząc od katedry w dół Placem SNP, dojdziemy do Miejskiego Ratusza. Znajduje się on w gotyckiej budowli z XV wieku, a najciekawszym elementem konstrukcji jest częściowo przeszkolony dach. W budynku obecnie mieści się Centrum Informacji Miasta Bańska pod wezwaniem Świętej ElżbietyW najniższej części rynku, nieco z boku, mieści się wybudowany w 1303 roku w stylu gotyckim Kościół św. Elżbiety. Początkowo był częścią mieszczącego się w pobliżu szpitala, który niestety spłonął w 1605 roku. W swojej długiej historii kościół był wielokrotnie przebudowywany, by w XIX wieku uzyskać wygląd św. ElżbietyZamek miejskiNieco powyżej wszystkich atrakcji, na wzgórzu, znajduje się Zamek Miejski. Początkowo (w XIII wieku) wybudowano w tym miejscu kościół parafialny, a dopiero w późniejszym okresie wzniesiono mury obronne, wykopano fosę i dodano cztery baszty. Wjazdu do zamku chronił Barbakan, który obecnie jest najlepiej zachowaną i dominującą częścią wyglądu całego oraz Zamek MiejskiTo nie wszystkie atrakcje Bańskiej Bystrzycy, ale niestety zabrakło nam czasu na dłuższy spacer jego ulicami. 🙁Moim zdaniem, oba miasteczka są naprawdę warte zwiedzenia. Zarówno Bańska Szczawnica, jak i Bystrzyca posiadają swój własny, urokliwy klimat oraz coś, co sprawia, że chce się do nich wracać. Nam udało nam się zobaczyć tylko najważniejsze spośród atrakcji, co tylko podkreśla z jakimi perełkami mieliśmy tutaj do czynienia…Jedno z tajemniczych miejsc Bańskiej Szczawnicy 😉Jeśli macie wskazówki, co jeszcze warto zwiedzić w tych okolicach, podzielcie się w komentarzach, bo chętnie wybierzemy się w rejon Gór Szczawnickich i Kremnickich jeszcze raz. 😉 Cześć! 🙂 Oprócz robienia zdjęć krajobrazowych i prowadzenia bloga, zajmujemy się również fotografią profesjonalnie. Wejdź na nasze portfolio i zamów u nas sesję zdjęciową! Podróżujący na Słowację Polacy muszą Sucha Hora - Chochołów, Ćirć - Leluchow, Kurów - Muszynka, Leśnica - Szczawnica, Łysa nad Dunajcom - Niedzica, Mniśek nad Popradom Wyobraźcie sobie taki obrazek: rowerowa trasa nad brzegiem meandrującego Dunajca, w którego tafli odbijają się potężne wapienne szczyty Pienin- a wszystko to skąpane w jesiennych barwach, odbijające się w lustrze wody… Jeśli szukacie widowiskowej trasy rowerowej, którą bez problemu pokonacie również wiosną i jesienią, zapraszamy do Szczawnicy– na szlak rowerowy do Czerwonego Klasztoru. To 20 kilometrów czystej rowerowej rekreacji w jednym z piękniejszych zakątków Pienińskiego Parku Narodowego. Spis treści1 Skąd się wziął szlak wzdłuż Dunajca? 2 No to zaczynamy…3 Zbliżając się do Czerwonego Klasztoru4 Czerwony Klasztor, czyli przerwa na smażony ser i kofolę!5 Czas wracać do Polski6 Dla kogo trasa rowerowa Szczawnica – Czerwony Klasztor?7 Wypożyczalnie rowerów w Szczawnicy Takie widoki czekają na trasie! Skąd się wziął szlak wzdłuż Dunajca? Do tego celu zaadaptowano Drogę Pienińską, którą oddano do użytku ponad 130 lat temu. W roku 1882 roku zakończyły się mozolne prace rozpoczęte przez Józefa Szalaya, właściciela Szczawnicy, który w ten sposób chciał uatrakcyjnić ten kurort. Ciekawostką jest jednak, że pierwsze projekty takiej nietypowej drogi powstały już w latach 40-tych XIX wieku. Dziś Droga Pienińska to ulubiony kierunek do całodniowej wycieczki sercem Pienin! Można pokonać ją zarówno pieszo, jak i rowerem- my oczywiście zdecydowaliśmy się na dwa kółka, ale czego mogliście się spodziewać… 😉 Plecak na plecy i wędrujmy przed siebie! No to zaczynamy… Trasę rowerową zaczęliśmy przy moście na Dunajcu, w pobliżu którego wypożyczyliśmy nasze jednoślady (więcej o wypożyczalniach na końcu artykułu). Przejeżdżając przez most, podglądaliśmy trenujących kajakarzy- wszak to przystań klubu sportowego. Trudno uwierzyć, że na cyplu za nią znajdował się kiedyś ekskluzywny pensjonat. Jednak po jednej z większych powodzi w 1934 r. budynek uległ zniszczeniu i do dziś nikt nie odważył się zabudować terenu. Jeszcze dobrze się nie rozpędziliśmy, a minęliśmy schronisko PTTK Orlica- niegdyś była to stylowa willa, dziś budynek gości miłośników górskich wycieczek i turystów przemierzających pieszo-rowerowy naddunajski szlak. Najkrótsza droga na ten szczyt wymaga przeprawienia się przez Dunajec zaraz na początku Drogi Pienińskiej i krótkiego podejścia (ok. 50 minut) niebieskim szlakiem. Lazurowe Wybrzeże? Nie, to ,,tylko” nasz rodzimy Dunajec… Kolejny ciekawy przystanek to ogromna nisza skalna zwana Piecem Majki- ma wysokość aż metra, co sprawia, że jest jednym z ulubionych miejsc do rodzinnych fotografii. My nie zatrzymaliśmy się jednak ani przy Piecu, ani przy małej wystawie Pienińskiego Parku Narodowego- te przyjemności zostawiliśmy sobie na koniec wycieczki. Jechaliśmy spokojnie dość tłoczną jak na tę porę roku trasą, ciesząc oczy fantastycznym spektaklem kolorów przygotowanym przez szczodrą Panią Jesień. Dosłownie kilka minut później przekraczaliśmy granicę polsko-słowacką. Dziś to raptem dwa symboliczne znaki i jeden szlaban wymagający rowerowego manewru, jednak z tego co wiemy, niektórzy nasi Czytelnicy pamiętają jeszcze czasy wnikliwych kontroli. Jak dobrze, że mamy to za sobą! Dokąd by tutaj? Po prostu przed siebie! Zbliżając się do Czerwonego Klasztoru Okazuje się, że dawniej na tej trasie stało aż kilka różnych schronisk i wiat dla wędrowców. Dziś pozostały po nich jedynie pojedyncze ślady, a rowerzysta zdany jest na własną aprowizację. Przy tak krótkiej trasie nie jest to wielki problem, jednak warto mieć to na uwadzę i zabrać ze sobą jakąś butelkę wody. Przykładowo przy miejscu zwanym dziś Polanką niegdyś funkcjonowała bardzo wesoła karczma, w której obowiązkowo zatrzymywali się spacerujący tą trasą turyści. Dziś można tu zobaczyć jeszcze żeliwnym słup z nr 52- rozgraniczający w tamtych czasach Galicję od Węgier. Wynajęcie rowerów w Szczawnicy to żaden kłopot, wypożyczalni nie brakuje! Po słowackiej stronie asfalt przeszedł w żwirową ścieżkę, a my kluczyliśmy przytuleni do pienińskich skał, podążając wzdłuż nitki Dunajca. Co raz to mijały nas wesołe grupy spływające rzeką i skupieni na walce z prądem kajakarze. Nawet nie zauważyliśmy, kiedy dotarliśmy do tzw ,,Zbójnickiego Skoku”- najwęższego miejsca na Dunajcu, mierzącego na szerokość raptem 12 metrów. Według legendy to tu miał rzekę przeskoczyć sam Janosik. Jak on to zrobił, że się nie skąpał… 🙂 My też parę razy niebezpiecznie zbliżaliśmy się do brzegu- trzeba zaznaczyć, że trasa jest dość wąska- kiedy więc każdy próbuje w pewnym momencie zatrzymać się na jakieś pamiątkowe zdjęcie, potrafi być ciasno. Trudno jednak oprzeć się pokusie, gdy w tafli wody odbija się ostry szczyt Sokolicy, a oczom ukazują się dumne Trzy Korony w pełni jesiennej krasy. Mimo tego radzimy pilnować małych rowerzystów i kierować ich z dala od niekiedy stromych brzegów rzeki. Trzy Korony w jesiennej krasie! Czerwony Klasztor, czyli przerwa na smażony ser i kofolę! Po krótkiej przejażdżce dotarliśmy do celu – ścieżka poszerzyła się i wyprowadziła nas na malowniczą polanę u stóp Trzech Koron, po sąsiedzku z zabudowaniami Czerwonego Klasztoru, w miejscowości o tej samej nazwie. Ten kompleks datuje się na XV wiek, jednak prawdziwy renesans przeszedł za panowania kamedułów, którzy przejęli obiekt w XVIII wieku. Podobno jeden z braci zajmował się pracami nad machiną do latania i według niektórych doniesień bratu Cyprianowi udało się nawet unieść na niej w powietrze… Cóż, każdy na swój sposób próbuje być bliżej niebios… Weekendowa wycieczka po Pieninach- doskonały pomysł na aktywny weekend! Zabytkowy Czerwony Klasztor to doskonałe zwieńczenie takiej wycieczki A w nagrodę… słowackie pyszności 🙂 Ale i po co odlatywać skoro ta okolica jest tak piękna? Nie dość, że na terenie klasztoru można posilić się typowo słowackim milutko-tłustym smażonym serem :), to dodatkowo po posiłku kusi poleżeć na polanie pod Trzema Koronami i zasłuchać się w szum Dunajca oraz pokrzykiwania fiakrów. Dzień był krótki i czas było zawracać, trzeba jednak pamiętać, że rowerami można jechać dalej i skończyć w Sromowcach. Jeśli zaś przyjdzie ochota na spływ, zainteresowani mogą odstawić rowery w Sromowcach i do Szczawnicy wrócić na tratwie. Spływy Dunajcem to flagowa atrakcja Sromowców i Szczawnicy. Z wycieczki można wrócić spływając Dunajcem! Czas wracać do Polski My jednak twardo zdecydowaliśmy o powrocie na kółkach- gdy pod wieczór trasa trochę opustoszała, pokonanie jej w rekreacyjnym tempie zajęło nam raptem 45 minut. W przypadku godzin ,,szczytowych” trzeba jechać wolniej ze względu na liczbę osób. W drodze powrotnej zauważyliśmy jeszcze ,,Siedmiu Mnichów” – według legendy to grzeszni mnisi z Czerwonego Klasztoru, zamienieni w kamień za próbę grzechu cudzołóstwa z pobliską mniszką… Na deser zaś zostawiliśmy sobie wizytę w centrum Pienińskiego Parku Narodowego, w którym bardziej niż wypchane zwierzęta zainteresowały nas archiwalne zdjęcie pokazujące okolice zapory w Niedzicy przed zalaniem ich wodą. #nofilter Dla kogo trasa rowerowa Szczawnica – Czerwony Klasztor? Odpowiedź jest prosta: dla każdego! Naprawdę, po tej trasie rowerowej śmigają całe rodziny- od maluchów w fotelikach po dystyngowanych seniorów. Trasa Szczawnica-Czerwony Klasztor jest raczej krótka (10 km w jedną stronę)- tym niemniej w 2-3 miejscach trzeba będzie podjechać pod niewielkie wzniesienie. Ale spokojnie, jeśli obawiacie się, że ze swoją formą nie dacie rady, to spieszymy donieść, że sporo osób podprowadza na tych kawałkach rower i jest to jak najbardziej ok ;). Woda, góry i święty spokój! Po stronie polskiej trasa jest asfaltowana, po słowackiej szutrowa i ubita. Momentami droga potrafi być wąska, szczególnie biorąc pod uwagę dość duży ruch w sezonie. Radzimy uważać na dzieci i kierować je z dala od stromego brzegu Dunajca- niestety praktycznie nigdzie trasa nie jest zabezpieczona barierkami. Dorosły spokojnie sobie poradzi, ale niektóre dzieci nie zawsze zachowywały sensowny odstęp. ;). Jeszcze jedno: podobno w sezonie bywa naprawdę tłoczno. W naszym wypadku (ciepły jesienny weekend) dało się spokojnie jechać, jednak radzimy założyć więcej czasu aby nie spieszyć się wśród pieszych i rowerzystów. Poza tym na pewno będziecie zatrzymywać się co chwila na zdjęcia… 😉 Trasę można wydłużyć, jadąc do Sromowców Niżnych (dodatkowe 2 km). Docelowo ten odcinek będzie częścią megatrasy rowerowej wzdłuż całego Dunajca- VeloDunajec. O tych planach pisaliśmy tutaj. Czekamy niecierpliwie na bezpieczne rowerowe ścieżki, którymi będzie można dotrzeć aż do Czorsztyna i Niedzicy! A może by zaszaleć? Ciekawostką jest opcja wypożyczenia rowerów i przejechania nimi tylko w jedną stronę i zostawienia ich w Sromowcach/Czerwonym Klasztorze. Z powrotem do Szczawnicy można potem wrócić klasycznym spływem Dunajcem, na piechotę lub busem. Wypożyczalnie rowerów w Szczawnicy W Szczawnicy nie brakuje wypożyczalni rowerów, każdy powinien być w stanie znaleźć jakiś pojazd dla siebie. Z naszych obserwacji wynika, że zarówno wybór rowerów jak i ich stan spokojnie zadowolą Wasze potrzeby. Z racji tego, że trasy w okolicy są cokolwiek rekreacyjne, wypożyczalnie oferują wiele rozwiązań rodzinnych- foteliki dla dzieci, holowniki dla małych rowerzystów, przyczepki oraz dziecięce jednoślady. My korzystaliśmy z wypożyczalni Sandra i cieszyliśmy się dobrymi rowerami o odpowiednio dla nas dużym rozmiarze (uwierzcie, wypożyczalnie rzadko kiedy mają ofertę dla tak rosłych osób, jak my ;)). Sandra uraczy Was rowerami od kwietnia do października, rower za dzień 30 zł (te stawki są chyba dość standardowe, widzieliśmy je też w innych miejscach) Pieniny są piękne o każdej porze roku, ale my chyba najbardziej zachwyciliśmy się ich jesiennym ,,wydaniem”! Dzięki, że jesteś z nami! Jeśli przydały Ci się nasze treści, zainspirowaliśmy Cię do jakiejś fajnej wycieczki lub zaciekawiliśmy nowym regionem, z ogromną wdzięcznością przyjmiemy mały gest uznania w postaci pysznej kawki! To będzie dla nas kolejny impuls, żeby dalej rozwijać bloga! <3
Zapraszamy na wakacyjną, słoneczną GALERIĘ ze Szczawnicy i jej okolic. Szczawnica tętni życiem. Spływ Dunajcem, kąpiele w Grajcarku, rowerem na Słowację [ZDJĘCIA] [17.08] | Gazeta Krakowska
Wyjeżdżając na wczasy czy na wakacje, nie możemy zapomnieć o naszych psach. Dziś więc zastanowimy się, czy wypad z psem w Pieniny, to dobry pomysł… Psy są coraz częściej popularnymi gości w górach, tym bardziej, że wiele hoteli, hosteli czy schronisk wita przybyłych gości ze swoimi pieskami, z otartymi rękami. Nasze schroniska: PTTK Orlica i Trzy Korony dysponują doskonałym zapleczem nie tylko dla dwu, ale i czworonożnych gości. Wakacje / wczasy z psem w Szczawnicy Niestety nie wszędzie jest tak „różowo”. O ile hotele, schroniska i kwatery prywatne w górach z chęcią przyjmują pod swój dach gości z psami, tak lokalne władze są do nich bardzo sceptycznie nastawione. W Szczawnicy widnieje kilka tabliczek zakazujących wejścia czworonogom. Najbardziej uciążliwe są te umieszczone nad mostkach nad Grajcarkiem. W całej miejscowości jedyną drogą pozwalającą nam przejść suchą stopą i łapą na drugą stronę rzeki, jest kładka przy wyciągu. Kolejny problem, gdzie nie możemy przejść z psem, to deptak wzdłuż wspomnianego potoku i park miejski. Na pocieszenie warto jednak wspomnieć, że właściciele psów nie są jedynymi poszkodowanymi. Władze miasta mocno utrudniły życie również fanom jazdy na dwóch kółkach, stawiają zakazy jazdy rowerom praktyczne w tych samych miejscach. Na szczęście deptak to nie jedyna ulica w Szczawnicy, więc z psem możemy spokojnie przechadzać się po mieście. Pies w Pieninach na szlaku górskim? Tak, ale nie wszędzie Niestety poza Szczawnicą nie jest lepiej. Jak przeczytamy w regulaminie Pienińskiego Parku Narodowego, po terenie parku z psem możemy wędrować tylko w specjalnych strefach, których… w Pienińskim Parku Narodowym chyba nie wyznaczono. Wczasy / wakacje z psem w Pieninach - wcale nie jest tak źle, jak mogłoby się wydawać Po lekturze dwóch powyższych akapitów mogłoby się wydawać, że wczasy / wakacje z psem w górach Pieninach nie są dobrym pomysłem. Nic jednak bardziej mylnego. Pieniny to piękna i duża kraina, w której znajduje się nie tylko Pieniński Park Narodowy i Szczawnica. Korzystając z niemożności wejścia z psem do parku narodowego, wato wybrać się choćby do rezerwatu Biała Woda, gdzie bez przeszkód możemy spacerować z psem. Co więcej, z racji tego, że nie jest to park narodowy, w sezonie spotkamy tu mniejsze ilości turystów, przechadzka przebiega więc spokojniej i w większej bliskości z naturą niż np. na zatłoczonym szlaku na Trzy Korony. Podobnym, niezwykle urokliwym miejscem w górach Pieniny, które możemy zwiedzić z psem, jest Wąwóz Homole znajdujący się w Małych Pieninach. Trasa ta wiodąca niecką nie jest zbyt długa, ale za to obfituje w piękne widoki, a biegnący dnem wąwozu potok, to doskonałe miejsce na ugaszenie psiego pragnienia. Generalnie całe Małe Pieniny to doskonały pomysł na to, aby zwiedzić góry z psem oraz aby wybrać się właśnie na wczasy ze swoim ulubieńcem. Kierunek południe – wakacje z psem w górach i przejście przez granicę Szukając miejsca na wspólne wypady z psem w Pieninach nie sposób zapomnieć o naszych południowych sąsiadach. Słowacy prezentują zupełnie inną politykę odnośnie czworonogów. W słowackich Pieninach nie ma praktycznie szlaku, na który nie moglibyśmy wejść z psem. Niezależnie, czy wiedzie on asfaltową drogą pomiędzy miejscowościami, czy przez Pieninsky Narodny Park. Ta pobłażliwość Słowaków, odnośnie naszych psów, pozwala nam na wyprawę sporym fragmentem Drogi Pienińskiej. Możemy ją zacząć od Czerwonego Klasztoru i kontynuować aż do polskiej granicy, a także po praktycznie wszystkich innych szlakach po słowackiej części Pienin. Czy Pieniny i inne góry nadają się dla psa? Czy warto wybrać się na wczasy / wakacje z psem? Pomimo ograniczeń po polskiej stronie, zdecydowanie tak. Pieniny to na tyle duża kraina górska, że nawet obostrzenia w pewnych jej obszarach nie powinny nam uprzykrzyć weekendowego wypadku nad Dunajec. Jeśli zaś chcemy spędzić z psem w Pieninach więcej niż 2-3 dni, możemy wybrać się na słowacką stronę, gdzie możemy spokojnie spacerować z psem. Jest tylko jedna uwaga. To, że my możemy przekraczać granicę bez paszportu, nie oznacza, że takie same przywileje dotyczą naszego psa. Z tego też względu przez wyjazdem musimy pamiętać, że władze słowackie wymagają od nas, by piesek posiadał ważne szczepienia, paszport, a ponadto był zachipowany zgodnie z wymaganiami normy ISO 1784 lub aneksu A do normy ISO 11785. Normy te brzmią może dość wygórowanie, ale w rzeczywistości możemy je spełnić praktycznie w każdej lecznicy weterynaryjnej. Poza tym, może się okazać, że jeśli mieszkasz w jednym z dużych miast, Twój psiak posiada już nawet taki chip.
PIENINY 3 DNI. wycieczka szkolna Pieniny - 3 dni. Dzień 1 Przejazd do Szczawnicy. Po drodze zwiedzanie Łopusznej - Dwór Tetmajerów, grób księdza Tischnera, zwiedzanie Dębna Podhalańskiego drewnianego kościółka z XV wieku wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa Unesco. Nocleg.
Gdzie jechać w tym roku na wakacje? My również od dłuższego czasu zadajemy sobie to pytanie. Szukając ciekawych miejsc u naszych południowych sąsiadów natrafiliśmy na kilka perełek. Jeśli uwielbiasz góry, idealnie trafiłeś! Przygotowaliśmy dla Ciebie kilka propozycji. Wybierz się na szlak i zobacz te najpiękniejsze trasy w górach na Słowacji. Advertisement Wielki Rozsutec przez Janosikowe DziuryTomaszowski Widok i Słowacki RajWejście na Sitno i Góry SzczawnickieDolina RohackaKrywań z Szczyrbskiego Jeziora Dolina Prosiecka i KwaczańskaGerlach – najwyższy szczyt Tatr Specjalne znizki dla naszych czytelników Wielki Rozsutec przez Janosikowe Dziury Zaczynamy w przepięknej okolicy Parku Narodowego Małej Fatry, która oferuje niezliczone możliwości uprawiania turystyki pieszej. Nas zainteresowała około 6-godzinna wyprawa – wejście na Wielki Rozsutec (Veľký Rozsutec, wysokość 1 610 m po drodze mija się Janosikowe Dziury (Janosikowe Diery, słow. Jánošíkove Diery). Każdego, kto się wybierze na ten szlak czekają wodospady, mosty nad rzekami i potokami, wąwozy, skały oraz schody i łańcuchy. Adrenalina? Gwarantowana! Podobnie jak majestatyczne widoki. Zakwaterować się można np. w Tierchowej. Tomaszowski Widok i Słowacki Raj Naszą kolejną propozycją jest Słowacki Raj (Slovenský raj). Szlak, który bez problemu pokonają również dzieci prowadzi na Tomaszowski Widok (Tomášovský výhľad). Skalna galeria położona jest na wysokości 667 m Rozpościera się tu wspaniały widok na dolinę Hornadu i Bielego Potoku. W okolicach warto wybrać się zwiedzić Zamek Spiski (Spišský Hrad), który jest wpisany na listę dziedzictwa UNESCO. Słowacki Raj, fot. Alex Unsplash Spiski Zamek, fot. marticss Pixabay Zakwaterować się można np. w Nowej Wsi Spiskiej. Wejście na Sitno i Góry Szczawnickie Kolejna propozycja położona jest w środkowej części Słowacji. Okolice Gór Szczawnickich (Štiavnické vrchy) są jednymi z najbardziej malowniczych w całym kraju. Dzięki bogatej ofercie można wybrać się tu z celem odpoczynku i relaksu oraz aktywnego spędzenia czasu. Centrum Gór Szczawnickich jest ich najwyższy szczyt – Sitno (1009 m Na samej górze została zbudowana drewniana wieża widokowa. Przy dobrej widoczności można zobaczyć nawet Tatry. Zakwaterować się można np. w Bańskiej Szczawnicy. Bańska Szczawnica, fot. Martin Katler Unsplash Dolina Rohacka Niedaleko południowo-zachodnich granic Polski czekają Cię liczne atrakcje, zabytki, rezerwaty przyrody oraz szlaki turystyczne. Wybierz się na Orawę! Dolina Rohacka (Roháčska dolina) rozpoczyna się w Zwierówce (Zverovka) i biegnie aż pod szczyty grani głównej Tatr Zachodnich. Wytyczonych jest tu wiele szlaków turystycznych o różnym stopniu trudności. Jedna z najbardziej malowniczych tras biegnie na Rohackie Stawy (Roháčske plesá). Cztery stawy położone są różnych poziomach. Najwyższy z nich – Wyżni Staw Rohacki znajduje się na wysokości 1718 m Wytyczone są na nie szlaki (początek np. w Zwierówce, po drodze znajduje się bufet Rohacki, słow. Bývalá Ťatliakova chata). Rohackie Stawy, fot. Jan Hrasko Pixabay Popularnością cieszy się też wejście na Rohacz Ostry (Ostrý Roháč, 2088 m – ale tylko wśród osób bez lęku wysokości ;). Krywań z Szczyrbskiego Jeziora Wysokie Tatry są jedną z najpopularniejszych destynacji na Słowacji zarówno w zimie oraz lecie. 2495 m i wybitność 400 m – wejście na Krywań (Kriváň) nie należy do łatwych. Czas przejścia szlakiem od Szczyrbskiego Jeziora przez Rozdroże w Dolinie Furkotnej, Rozdroże przy Jamskim Stawie, Pawłowy Grzbiet i Rozdroże pod Krywaniem i z powrotem to około 9 godzin. Krywań jest narodową górą Słowaków – wspomina się o nim w hymnie. Rozpościera się z niego majestatyczny widok na okoliczne wzniesienia. Kriwań, fot. Peter Oslanec Unsplash Zakwaterować się można w np. Szczyrbskim Jeziorze. Szczyrbskie Jezioro, fot. Tadeusz Lakota Unsplash Dolina Prosiecka i Kwaczańska Trasa prowadząca Doliną Prosiecką i Kwaczańską jest idealna dla każdej wiekowej kategorii. Obie znajdują się w Górach Choczańskich. Warto wybrać się na Ostry Wierch (Ostrý vrch, 1128 m i zobaczyć Roztocki Wodospad (Ráztocký vodopád). Na Obłazach znajdują się młyny wodne. Miłośnikom wodnego szaleństwa polecamy zbiornik retencyjny Liptovská Mara. Zakwaterować się można np. w Beszeniowej, gdzie znajdują się źródła termalne – jest tu Park termalny Bešeňová. Gerlach – najwyższy szczyt Tatr Jeśli lubisz wyzwania i jesteś dobrze przygotowany – wybierz się zdobyć najwyższy szczyt Słowacji, Gerlach (Gerlachovský štít, 2655 m Nie zapomnij wcześniej znaleźć odpowiedniego przewodnika górskiego, samodzielne wejście jest niedozwolone. Szlak na Gerlach rozpoczyna się przy hotelu górskim Śląski Dom (Sliezsky dom). Do wyboru są trzy trasy, najdłuższa z nich dwa około 9 godzin w dwie strony. Gerlach, fot. Matej Drha Unsplash W okolicach nie brakuje jednak łatwiejszych szlaków. Zakwaterować się można w np. Hotelu Górskim Śląski Dom lub Wysokich Tatrach. Specjalne znizki dla naszych czytelników Zniżka 45 zł na bilety - pobierz naszą nową aplikację, zamów bilety na za minimalnie 100 zł, podaj kod FLIPOHITY i oszczędź 45 zł w ramach zamówienia. Zakwaterowanie na ze zniżką aż do 50%, kliknij i wyszukaj konkretną destynację. Wypożycz auto przez Kliknij, wybierz destynację, porównaj ceny, wybierz model samochodu i zarezerwuj. Auto odbierzesz po przylocie na lotnisku. Jesteśmy partnerem Dołącz do naszej grupy VIP podróżników - kliknij na zielony przycisk CHCĘ motrzymasz #flipohity notyfikacje na najlepsze oferty: Nasz ulubieniec - podróżniczy newsletter, który odbierają tysiące podróżników:
Żywiec Habsburgów i Słowacki Pomnik Janosika. Wycieczkę rozpoczynamy od zwiedzania Żywca, który jest znany z takich zabytków jak: XIV-wieczny Stary Zamek, Nowy Zamek - tzw. Pałac Habsburgów, z malowniczego Parku Zamkowego oraz góralskiego folkloru i browaru. Następnie wycieczka prowadzi przez pogranicze polsko-słowackie - zachodnią
Przejście graniczne w Chyżnem pozostanie otwarte. Łukasz BobekWalentynki, czyli niedziela 14 lutego 2021 r. był ostatnim dniem umożliwiającym wyjazd z Polski do Słowacji przez znajdujące się w Małopolsce przejścia graniczne w Muszynce, Leluchowie, Szczawnicy, Niedzicy, Łysej Polanie i Chochołowie. Te przejścia są wśród 10 najmniejszych na granicy polsko-słowackiej, które Słowacja zamknęła w poniedziałek w związku z obecną falą pandemii - Co możemy zrobić, by nie dać się COVID-19?Należy pamiętać, że w związku z pandemią koronawirusa władze Republiki Słowackiej wprowadziły stan nadzwyczajny na terytorium całego kraju od 1 października 2020 roku do 19 marca 2021 roku. Teraz dodatkowo wprowadzają ograniczenia w przekraczaniu granicy i to w odniesieniu do wszystkich państw z którymi Słowacja sąsiaduje. W tym o teraz zapowiedzianym przez Słowację zamknięciu dziesięciu najmniejszych drogowych przejść granicznych z Polską pojawiła się na stronie internetowej Serwis Rzeczypospolitej Polskiej - Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Wśród 10 przejść, które nie będą dostępne, przez czas jeszcze nie określony, aż sześć usytuowanych jest na odcinku granicy w Małopolsce. Po dwa są w województwach podkarpackim i śląskim. Podano jedynie, że przejścia te będą zamknięte dla ruchu zarówno osobowego jaki towarowego od godz. 5 rano w poniedziałek, 15 lutego 2021 informacji dowiedzieć się można również, że w dniu 15 lutego 2021 roku od godz. Słowacja wprowadza wzmożone kontrole przestrzegania obowiązujących ograniczeń w swobodnym przemieszczaniu się po terytorium kraju, a w rejonach przygranicznych także kontrole przestrzegania zasad wjazdu zza granicy. O 17 lutego (środa) osoby wjeżdżające na terytorium Słowacji muszą odbyć 14-dniową kwarantannę oraz przedstawić negatywny wynik testu na ruchu osobowego i towarowego zostaną zamknięte następujące polsko-słowackie przejścia graniczne:.Radoszyce - Palota Ożenna - Nižná Polianka Muszynka - Kurov Leluchów - Čirč Szczawnica - Lesnica Niedzica - Lysá nad Dunajcom Łysa Polana - Tatranská Javorina Chochołów - Suchá Hora Winiarczykówka - Bobrov Ujsoły - Novot' Oznacza to, że na terenie Sądecczyzny dostępne będzie jedynie graniczne przejście drogowe Piwniczna Zdrój/Mniszek nad Popradem, a w pozostałej części Małopolski także przejście Chyżne/Trstena (powiat nowotarski), Jurgów/Podspady (powiat Tatrzański) i Konieczna/Becherov (powiat gorlicki). Tam przekroczenie granicy jest obwarowane wieloma obostrzeniami wprowadzonymi przez rząd Słowacji, który zapowiada ich restrykcyjne ofertyMateriały promocyjne partnera
No nareszcie, wreszcie i w końcu! Wszystkie przejścia graniczne ze Słowacją w Tatrach i na Podhalu w Polsce zostały już otwarte. Nie ma śladu po betonowych zaporach, które ustawiła uprzednio straż graniczna. Granicę można już w tych punktach przekraczać swobodnie – i to w obu

Miejscowość: Szczawnica, Czerwony Klasztor w pobliżu: Szczawnica Kraj: Polska, Słowacja max 549 m min 425 m straighten timer 3h 24min north_east 401m south_east 368m łatwa - trasa dostępna dla każdego, bez trudności terenowych trending_flat Trasa przebiega płasko, bez nachyleń stroller Trasa na wózek z dużymi kołami directions_bike Trasa pieszo rowerowa directions_bike Trasa dla małych cyklistów, z wyłączeniem ruchu samochodowego beach_access Trasa w cieniu restaurant Restauracja lub bar w pobliżu directions_car Trasa opisana i dostosowana dla osób z samochodem directions_bus Możliwy dojazd busem lub autobusem accessible_forward Trasa dostosowana jest do potrzeb dzieci niepełnosprawnych wc Toaleta na trasie Pienińska Droga to najbardziej popularna trasa spacerowo-rowerowa poprowadzona wzdłuż przełomu Dunajca - ze Szczawnicy do miejscowości Czerwony Klasztor na Słowacji. W miejscowości Czerwony Klasztor kamienista plaża i polana, z której roztacza się najpiękniejszy widok na Trzy Korony!długość trasy: 12 kmw Szczawnicy na początku trasy działa wiele wypożyczalni rowerowych, dostępne rowery z przyczepką lub fotelikiem dla dziecka, w niektórych wypożyczalniach istnieje możliwość oddania roweru w Sromowcach Niżnychprzez pierwsze 4 km mamy wygodny chodnik i asfaltową ścieżkę dla rowerów, potem trasa robi się kamienista, ale nadal jest szerokanie cała trasa jest płaska, w połowie mamy niewielkie przewyższenie, pokonanie go np. z wózkiem lub rowerem jest możliwe, ale już mniej komfortoweprzy rzece brak barierki, czasem są zjazdy z górek - trasa dla dzieci, które już dobrze jeżdżą na rowerzePienińska Droga - wygodny chodnik Łatwa trasa bez większych nachyleń terenu chodnikiem i asfaltową ścieżką wzdłuż Dunajca prowadzi nas przez około 4 km od Szczawnicy do przejścia granicznego Szczawnica-Lesnica. Po polskiej stronie obowiązuje zakaz wprowadzania psów. Ta część trasy jest doskonała dla wózków, osób niepełnosprawnych i rowerzystów. Wygodną, wózkowo-rowerową trasę można kontynuować skręcając nad Lesnicky Potok - skalnym wąwozem możemy tu podejść do restauracji Pienińska Chata. Pienińska Droga - początek trasy w Szczawnicy Z Pienińskiej Drogi tuż przy Szczawnicy możemy podejść (podejście krótkie, ale dość strome) do schroniska PTTK "Orlica" Pawilon PPN Szczawnica z bezpłatną wystawą przyrodniczą Niewielka kamienista plaża przy przejściu granicznymPienińska Droga - część szutrowaZa przejściem granicznym Pienińska Droga staje się szutrowa, kamienista o większych niwelacjach terenu, ale dalej możliwa (choć wcale nie łatwa!) do przejechania wózkiem i rowerem. Może być trudna dla młodszych, początkujących rowerzystów i niebezpieczna - prowadzi tuż przy rzece, często bez barierki. Szutrowa, kamienista droga po stronie słowackiej Najbardziej strome podejście na trasie Pienińska Droga po słowackiej stronie Trasa po stronie słowackiejCzerwony KlasztorNa końcu szlaku czeka nas rozległa łąka z malowniczym widokiem na Trzy Korony, za mostkiem słynny Czerwony Klasztor (muzeum), z którym związana jest legenda o latającym mnichu Cyprianie. W pobliżu klasztoru znajdziemy małe punkty gastronomiczne (dania barowe i słodycze). Restaurację znajdziemy na terenie klasztoru, lub kilkaset metrów dalej wzdłuż Dunajca. Polana z malowniczym widokiem na Trzy Korony przy miejscowości Czerwony Klasztor Czerwony Klasztor Czerwony Klasztor Plaża w miejscowości Czerwony Klszator share Autor: Data dodania: 2021-09-14 Data aktualizacji: 2022-05-15 Wiecej w regionie: Pieniny

.
  • mbkykp43f6.pages.dev/396
  • mbkykp43f6.pages.dev/969
  • mbkykp43f6.pages.dev/315
  • mbkykp43f6.pages.dev/285
  • mbkykp43f6.pages.dev/982
  • mbkykp43f6.pages.dev/510
  • mbkykp43f6.pages.dev/961
  • mbkykp43f6.pages.dev/903
  • mbkykp43f6.pages.dev/310
  • mbkykp43f6.pages.dev/391
  • mbkykp43f6.pages.dev/613
  • mbkykp43f6.pages.dev/246
  • mbkykp43f6.pages.dev/824
  • mbkykp43f6.pages.dev/875
  • mbkykp43f6.pages.dev/303
  • szczawnica przejście na słowację